Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Marsz głodowy" kobiet z 1981 roku

              Dzisiaj jest dobry dzień – tak jak każdy – aby przypomnieć sobie ważną część historii. Niestety, jest to element nadzwyczaj pomijany, traktowany z pewnym pobłażaniem, a jednak odegrał istotną rolę w kształtowaniu się naszej rzeczywistości.             Porozmawiamy więc o strajkach i manifestacjach głodowych, które miały w latach 80’ XX wieku w Polsce. Kluczowym jest jednak zarysowanie sytuacji – wszak bunt nie przejawiał się nagle, poprzez celowe głodowanie. Kłopoty z zaopatrzeniem, reglamentacja – ograniczenie wolnego obrotu rynkowego części towarów – doprowadziło do tak skrajnych, ale i groteskowych, sytuacji. Kryzys był sytuacją codzienną; podobnie jak i głód oraz bieda. „Epidemia niedożywienia” – bo tak tłumaczą to miejscowi lekarze, kiedy zgłaszają się do nich pacjentki, skarżąc się, że ślepną, że mają „migawki przed oczami” i nie mogą już wystać w ...

Węgierscy ochotnicy w powstaniu styczniowym

W styczniu 1863 roku, kiedy na terenie byłego Królestwa Polskiego wybuchło powstanie, u boku Polaków stanęło około tysiąca zagranicznych ochotników. Wśród nich było czterystu Węgrów. Wielu z nich solidarność z bratnim narodem przypłaciło śmiercią lub zesłaniem na Syberię. Po upadku powstania węgierskiego 1848/1849 Węgrzy współpracowali z demokratycznym odłamem emigracji polskiej i kilkakrotnie występowali na londyńskich mityngach w obronie sprawy polskiej. 27 lutego 1863 roku Lajos Kossuth, przywódca powstania węgierskiego opublikował w dwóch włoskich gazetach, „L’Italia” i „Gazetta di Torino” odezwę Do Polaków , która ukazała się także w „Głosie Wolnych”, polskojęzycznym czasopiśmie wychodzącym w Anglii. Emigracja węgierska była jednak zbyt słaba, by takie wystąpienia, wspierające Polaków w ogóle się liczyły. Romuald Traugutt, od połowy października 1863 r. dyktator powstania styczniowego, starał się nawiązać jak najściślejszą współpracę z węgierską emigracją. Planowano także szeroką ...

Żeński Oddział Wywiadowczy I Brygady Legionów

W początkowym okresie I wojny światowej wiele kobiet wspierało tworzące się oddziały kadrowe. Wyruszały też na ziemie zaboru rosyjskiego, gdzie organizowały służby sanitarne oraz prowadziły agitację. Części z nich jednak to nie wystarczało, pragnęły bowiem walki w pierwszej linii. Dla większości ochotniczek był to jednak dość krótki epizod. Wyjątkiem były tylko legionowe kurierki i wywiadowczynie. Na początku trzeba zaznaczyć, że Józef Piłsudski był przeciwny frontowej służbie wojskowej kobiet. Widział je raczej jako członkinie formacji pomocniczych, czyli sanitariuszki, kurierki a także wywiadowczynie. Rozmawiając z jedną ze strzelczyń miał powiedzieć: „Uważam, że praca w formacjach ściśle wojskowych nie nadaje się dla kobiet, ale gdzie indziej na tyłach armii do każdej pracy mogą być użyte”.  Na przełomie lipca i sierpnia 1914 r. zostało utworzone Biuro Wywiadowcze przy Komendzie Głównej. Na czele tej jednostki organizacyjnej stanął Walery Sławek „Gustaw”, który był odpowiedzialn...

Święta na froncie. Rozejm bożonarodzeniowy 1914 r.

Latem 1914 r. gdy w Europie rozpoczynała się wojna, każdy z walczących narodów wierzył, że walka zakończy się za kilka tygodni. Zamiast tego pod koniec grudnia pierwsza wojna światowa pochłonęła już blisko milion ofiar, a końca nie było widać. Ale 25 grudnia 1914 r. w kilku punktach na froncie zachodnim nastąpiło krótkie wytchnienie od walki. Ta seria nieoficjalnych rozejmów na froncie zachodnim z krótkim obchodzeniem świąt, gestami dobrej woli i człowieczeństwa między wrogami przeszła do historii jako rozejm bożonarodzeniowy. Bardziej formalny rozejm, proponował papież Benedykt XV trzy tygodnie wcześniej, ale walczące narody odmówiły takiego oficjalnego aktu. Krótkie spotkanie wrogów jako przyjaciół na ziemi niczyjej było czymś, czego tysiące ludzi doświadczyło tego dnia ponad 100 lat temu, a dziś to wydarzenie jest często postrzegane jako piękny moment zdrowego rozsądku, który wyróżnia się na tle reszty krwawej wojny - spontaniczny wysiłek niższych szeregów mający na celu stworzenie ...

Najdziwniejsze stworzenia ze średniowiecznych bestiariuszy – czyli dlaczego bawół s*a na człowieka?

       Wyjątkowo często zerkając na ilustracje, zdobiące średniowieczne księgi lub też pochodzące z bestiariuszy, możemy co najmniej złapać się za głowę i wymownie zapytać: ”o co tu chodzi?” Cóż, nie pozostaje nic innego, niż spróbować odpowiedzieć na to nurtujące pytanie.             Należy przy tym zaznaczyć, że średniowieczne bestiariusze bazowały na zapiskach przekazów ustnych – znajdziemy tu opisy „prawdziwych” zwierząt, jak małpy, żyrafy, pantery czy lwy, jednak z tego względu, że niewiele osób z europejskiego kręgu kulturowego mogło sobie pozwolić na jakikolwiek kontakt z nimi, nie powinno dziwić, że autorzy zapisywali to, co usłyszeli od innych osób, które także słyszały, że gdzieś-ktoś–tam-wujek-brata-znajomego widział. Pracowała przy tym wyobraźnia autorów ilustracji, a to wszystko nakładało się na wyjątkowo kuriozalne efekty. Stąd też wiara, że gdzieś tam żyje zwierzę, podobne do konia, ale żółte, w ...