19 edycja największego wydarzenia w kłodzkiej twierdzy już za nami. Zwiedzanie, stoiska historyczne i oczywiście inscenizacja bitwy z 1807 r. Krótko mówiąc, działo się.
W sobotę odwiedziłam twierdzę po raz trzeci, drugi raz zwiedzałam miasto (w zasadzie to centrum). Ale na rekonstrukcji pojawiłam się po raz pierwszy. Do Kłodzka przyjechałam pociągiem. Najlepiej wysiąść na stacji Kłodzko Miasto skąd tylko 10 minut spacerem do rynku.
Wydarzeniu towarzyszył targ staroci, a pierwszych wystawców można było spotkać już przy moście gotyckim na Młynówce. Sam most jest jednym z najbardziej znanych miejsc Kłodzka, a ze względu na swoją architekturę nazywany jest mniejszą wersją praskiego Mostu Karola.
Sprzedawcy staroci oferowali przeróżne przedmioty, najwięcej chyba było naczyń z porcelany, butelek z dawnych browarów, ot choćby taka ja ta ze Schweidnitz czyli Świdnicy.
W rynku sporo turystów i miejscowych oczekiwało na przemarsz wojsk. Następnie odbyła się prezentacja uczestniczących w bitwie formacji. Przeważały grupy rekonstrukcyjne z Polski i Czech.
W twierdzy na zwiedzających czekały stoiska historyczne: średniowieczne, chirurga (lazaret), powstańców styczniowych, z dawnym jadłem, kuźnia historyczna, pokazujące życie XVIII-wiecznego garnizonu, punkt werbunkowy, browar forteczny, szaniec pruskiej artylerii, obóz napoleoński, Artylerii Legii Polskiej 1797, Muzeum 10. Sudeckiej Dywizji Zmechanizowanej, broni historycznej czy z pojazdami wojskowymi.
Spacer po twierdzy wypełnił mi prawie dwie i pół godziny. Wychodząc zajrzałam jeszcze do lapidarium, czyli miejsca gdzie przechowywane są fragmenty lub całości rzeźb, pomników i nagrobków, a później ścieżką na zewnątrz przeszłam wzdłuż murów twierdzy.
Główne wydarzenie dnia tradycyjnie odbyło się w Parku Noworudzkim. Rekonstrukcję poprzedziły pokazy historycznej akcji gaśniczej i kawalerii.
Parę słów o wydarzeniu historycznym. Rekonstruowana bitwa była elementem kampanii pruskiej Napoleona Bonaparte z lat 1806-1807. Po kapitulacji Nysy w rękach pruskich pozostawała jeszcze ziemia kłodzka z dwiema twierdzami w Kłodzku i Srebrnej Górze. Siłami pruskimi dowodził generalny gubernator Śląska hrabia Wilhelm von Götzen, który dysponował ok. 10 000 żołnierzy, załogę twierdzy stanowiło 4 700. Siły francuskie dowodzone przez brata Napoleona, księcia Hieronima Bonaparte, liczyły 13 000 ludzi, wśród nich dwa polskie szwadrony - 300 żołnierzy.
Pod presją zbliżających się w szybkim tempie wojsk wroga i w obawie przed oblężeniem wznowiono prace nad rozbudową krytych chodników minerskich, zaś u podnóża fortu na południowym jego przedpolu wybudowano obóz warowny. Wojska napoleońskie po walkach k wieś Jaszkowa Górna zbliżyły się do obozu i nocą z 23 na 24 czerwca rozpoczęły atak, który przyniósł obydwu stronom straty około tysiąca zabitych i rannych. Szturm zakończył się zdobyciem obozu i podpisaniem aktu kapitulacji przez von Götzena, jednak Francuzi do twierdzy nigdy nie weszli. Wkrótce bowiem ogłoszono zawieszenie broni, a podpisany 9 lipca traktat pokojowy w Tylży zakończył działania wojenne.
Uwaga co wrażliwsi! Dwukrotnie można było zobaczyć jak wyglądała amputacja kończyny. Informacja praktyczna. Na takie wydarzenia proponuję wziąć stopery do uszu. Dużo wystrzałów i huku, a ze stoperami uszy bezpieczne i ręce wolne, więc można spokojnie filmować i robić zdjęcia :)
Cała rekonstrukcja trwała około półtorej godziny. Działo się naprawdę sporo. Śmiało mogę stwierdzić, że rekonstruktorzy to prawdziwi pasjonaci i profesjonaliści. Widowisko dopracowane i wiarygodne. Krótkie podsumowanie? Ja chcę jeszcze raz!
Napewno musiało być bardzo ciekawie, lubię takie wyprawy
OdpowiedzUsuńJeśli widowisko dopracowane ze szczegółami to z pewnością przyjemnie sie patrzyło
OdpowiedzUsuńTak było :)
UsuńTo z pewnością było fantastyczne przedstawienie. No i ta amputacja kończyny....
OdpowiedzUsuńWspaniałe wydarzenie. Prawdziwa gratka dla miłośników historii.
OdpowiedzUsuńPrawda, widzów było naprawdę sporo. Na szczęście byłam w miejscu gdzie nikt mi nie zasłaniał, bo z moim wzrostem o to nie trudno 😄
UsuńTakie "przedstawienia" bardzo lubię, pokazują historię.
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie inscenizacje. Oglądałam nawet zdjęcia z Kłodzka ale niestety mam za daleko.
OdpowiedzUsuńTo szkoda, bo naprawdę warto.
UsuńMój syn uwielbia takie rekonstrukcje bitew i wydarzeń w kostiumach
OdpowiedzUsuń